Menu

Opuszczony zaczarowany zakątek

Życiowo, trochę filozoficzne, bez sztucznych barwników i polepszaczy.

Pomysł na...

100krotka353

No właśnie, w poszukiwaniu pomysłu na byt. Siedzę i siedzę, myślę i myślę...

Wydaje się takie proste, tak wiele już umiem, wiele mogę się jeszcze nauczyć. Nie mogę jednak znaleźć dobrego pomysłu na dobre życie, znaleźć stabilnej pracy. Siedzenie na bezrobociu mnie męczy, ale nie chcę się cofać. Chciałabym iść dalej, zdobywać nowe umiejętności, czuć, że idę do przodu... Póki co, stoję w miejscu, jakoś nic mi nie wychodzi.

Nawet drobne pomysły ostatnio zakończyły się klapą. Inwestować nie ma czego, bo nie ma skąd wziąć. Czuję się uwięziona w rzeczywistości. Cały czas mam obawy, że studia, które rozpoczęłam pod wpływem chwili, nacisków i rad dobrych ludzi - to też nie był dobry pomysł. Poza tym kierunek chyba też nie jest rozwojowy. Wszędzie trzeba mieć znajomości i plecy. Ech... a ja jestem taką bidną, opuszczoną sierotką. Przydałoby się jakieś wsparcie, kop w tyłek od kogoś doświadczonego, kto wie w którą stronę iść.

Brakuje mi pomysłu na pracę, na życie, na stabilizację. Do tego jakoś wszystko się wali, relacje z najbliższą rodziną - albo nie ma ich wcale, albo wynikają z nich ciągłe awantury. Brak pracy oznacza brak pieniędzy, brak pieniędzy oznacza podległość litującej się nad moim losem rodzinie, a podległość łączy się z brakiem swobody, brak swobody to istotne ograniczenie, które powoduje konflikty w domu. Ale nie tylko. Także frustrację, obniżenie własnej wartości i wiary w siebie. Z takim nastawieniem ciężko walczyć z kolejnymi przeciwnościami losu.

Wpadłam ostatnio na Europejskie programy EFS, proponują kursy dla bezrobotnych. Atrakcyjne, ale ja nie planuję siedzieć dalej na tym bezrobociu. Zacznę taki kurs, dostanę pracę i co? Przerwę? Rzucę? Przecież pracodawca nie da mi wolnego 3 razy w tygodniu! Z drugiej strony wydaje się, że to całkiem dobra okazja na podniesienie kwalifikacji. Mogłabym pójść na kurs niemieckiego i zdobyć jakiś certyfikat do kolekcji. Albo zapisać się na coś bardziej banalnego a kreatywnego - może florystyka? Lubię kwiaty i kompozycje, chyba dałabym sobie radę, a może to też dobry pomysł na mały biznes? Albo taki kurs BHP i prowadzenie szkoleń w tym zakresie - niby banalne. Cały czas chodzi mi też po głowie jakiś ukierunkowany sklepik internetowy zintegrowany z allegro - ale w jakim kierunku iść? Czy to nie sposób na utopienie pieniędzy, których i tak nie mam... 

Od wielu lat mam jedno pragnienie - ułożyć sobie życie, tak aby być niezależną. Jako człowiek, któremu dość szybko rozwaliła się najbliższa rodzina - chciałabym założyć własną. Tak żeby nie znać samotności, nie bać się jej. Jak ma się rodzinę to jest łatwiej. Należę do ludzi, którzy działają z myślą o innych, a nie tylko o sobie. Remontując 10 lat temu chałupę na wsi, robiłam to z myślą o dzieciach, o mężu - mojej rodzinie. Minęło 10 lat - nic się nie zmieniło. To miejsce mi zbrzydło, tyle pracy i czasu poświęciłam by było pięknie, wygodnie. A dziś korzystają z tego osoby, które miały moją ciężką pracę w tym miejscu za nic. Które szydziły i się śmiały. Ja nie mam z tego prawie nic. Robiłam to z myślą o ludziach, którzy nie istnieją. Boję się, że nigdy nie będą istnieć. Nie umiem uwierzyć w to, że można sobie samemu ułożyć szczęśliwe życie. Zawsze te myśli i zazdrość będą wracały. Nie pomoże dobry biznes i pieniążki. Samotność z depresją będą coraz bardziej niszczyły resztki zdrowego rozsądku. Dobrze widzę co się dzieje, wiem do czego zdolna jest depresja i jak ciężko bez wsparcia z nią walczyć. 

Jeśli nie odnajdę drogi do stabilizacji, depresja wróci i zniszczy resztki mojego świata. Staram się do tego nie dopuścić, ale los i świat są bardzo okrutne. 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [anonimka] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Witaj. Piszesz moim zdaniem ciekawy blog. Mam nadzieję że będę tu zaglądać. Po tym wpisie widzę że nie jestem sama. Mam podobną sytuację emocjonalną jeśli to tak nazwę. Też odczuwam brak stabilizacji finansowej czyli ciekawej pracy. Nie jestem sama, mam męża. Który też nie ma stałej pracy a właściwie to niedługo również wyląduje w urzędzie pracy. I będziemy zależni od jego rodziców... Dobrzy ludzie ale jednak chcę żebyśmy byli niezależni. Tylko że ciężko tutaj o stałą pracę jedynie na śmieciówkach tak jak ja. I jak tu mieć dzieci... O których marzymy. I jak je wychować nie mając środków finansowych... Nie wiem w sumie po co Tobie o tym piszę. Ale muszę się gdzieś wygadać. Pozdrawiam serdecznie!

  • 100krotka353

    Chyba po to ktoś te blogi wymyślił. Też często wylewam tu to, co mnie boli, to o czym nie mogę już z nikim pogadać. Może za często o tym już mówiłam, może wiem, że i tak nikt tego nie zrozumie... powody są różne.

© Opuszczony zaczarowany zakątek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci