Menu

Opuszczony zaczarowany zakątek

Życiowo, trochę filozoficzne, bez sztucznych barwników i polepszaczy.

1.06.2016

100krotka353

* Poniedziałek skończył się nocnym najazdem policji i wycieczką do pobliskiego szpitala psychiatrycznego. Choć nic się nie stało. Po prostu zwierzyłam się na fb koledze, który w kwietniu twierdził, że wszystko mi się poukłada. Wcale się nie poukładało. Chciałam tylko, żeby to wiedział. Napisałam wiadomość i usnęłam. Mój telefon jest przecież wyłączony. A on wezwał policję. W dodatku pomylił adres. Policja obudziła sąsiadów.
Ta nocna wycieczka mnie rozbiła.

* Rano okazało się, że rozmawiał z Jankiem, którego coś ruszyło, podobno nawet w nocy był pod moim domem. Ale co z tego?

* Napisał mi, że się martwił, nie spał, denerwował. Ale co z tego? Jeśli za chwilę z uśmieszkiem napisał wiadomość na temat tego zlotu, który był w weekend. Zaklinał się, że on tam nie pojedzie, że nie chce. A pojechał. I teraz pisze mi jak świetnie się bawił. A ja?

* Z wielką chęcią oddałabym życie osobie, która naprawdę go potrzebuje, która w tej chwili rozstaje się z tym światem. A bardzo chce żyć.Oddałabym moje życie, gdybym tylko mogła! Ktoś chce żyć i nie może. Ja nie chcę i muszę. Bo mi nie wolno. To tak niesprawiedliwe! Moja mama mogłaby żyć. A ja mogłabym zachorować i umrzeć.
Nawet policjant się zaśmiał, gdy usłyszał, że żyję dlatego, że muszę, że się zobowiązałam. Ratownicy - podobnie mieli dziwne miny.

* Nie patrzę na zegarek. Jest pewnie około 15.00. Znowu ta 15.00! Umyłam okna w jadalni, zniszczyłam sobie paznokcie. Więc zmyłam je i maluję od nowa. W międzyczasie zadzwoniła ciotka z dalszej rodziny z informacją dla dziadka, że ktoś zmarł.Wróciłam do moich paznokci. Zaparzyłam melisę, bo trzęsą mi się ręce. Czasem łapią mnie krótkie skurcze mięśni rąk i klatki piersiowej - znów się boję, jestem zdenerwowana. Nakładam lakier na paznokcie. Naszła mnie myśl - jeśli mi się coś stanie, jeśli umrę - nie chcę być pochowana w tym mieście, nie chcę koło mamy na tamtym cmentarzu. Chcę być pochowana daleko stąd, może być na wsi. Wiem, że to i tak nie ma większego znaczenia, to i tak będzie już po wszystkim. Nie chcę być w tym mieście, chcę aby koniec mojej drogi miał miejsce tam. Tam jest spokój. Dla każdego jest daleko - nikt nie musi o mnie pamiętać. Mnie i tak już nie będzie. Muszę to gdzieś wyraźnie zaznaczyć. Tak, żeby wszyscy wiedzieli. Nie chcę już mieć nic wspólnego z tym miastem. 

* Są dwa wiersze, które chodzą mi po głowie. Moje wiersze. Jednak nie otwieram już dziś tych zeszytów. Wszystkie wiersze są tak cholernie aktualne, że mnie przerażają.

* Nie wiem dlaczego nasłali na mnie tą policję. Ja nic nie zrobiłam. Dlaczego sami nie sprawdzili, nie przyjechali, tylko nasłali policję? Ja bym tak nie zrobiła.
W sumie, potraktowali mnie jak obcą osobę. A zrobili to - bo tak trzeba. 
Wmawiali mi, że mam przyjaciół. Nikt oprócz Janka się do mnie nie odzywa. Nie pyta jak się czuję. Ta noc minęła. Według nich już wszystko jest ok. A ta noc mnie rozbiła. Janek też nie odzywa się sam z siebie. To ja zasypuję go moimi myślami i uczuciami, z którymi już sobie nie radzę.
Dziś napisał mi - nigdy nie przeżywałem tak rozstania, każdy żyje swoim tempem - te słowa mnie rozżaliły. Przecież mojej egzystencji nie można nazwać życiem. To nie jest życie. Nie wiem co to jest. Próżnia. Nic.

* Jadąc w karetce zastanawiałam się - a może powinnam zostać w takim szpitalu? Może powinnam być tam zamknięta. Nie byłoby przyjemnie, ale może tak właśnie trzeba? - I ta druga część mnie zaczęła wtedy piszczeć - Zwariowałaś?! Chyba lepiej być w swoim pokoju, z możliwością wyjścia do ogrodu niż w obcym zamknięciu. Tam jest okropnie, strasznie, źle. Nie jest to dobry pomysł. Nie myśl tak. 

* godz. 16.00

Ja jestem sama. Nikomu niepotrzebna. Jestem zła. Jestem ciężarem. Przeszkadzam.

© Opuszczony zaczarowany zakątek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci